Ta przeglądarka nieprawidłowo wyświetla stronę. Skorzystaj z przeglądarki: Firefox, Chrome, Opera.
W niedawno opublikowanym studium przypadku, opisałem niektóre z procesów, które udało się wykształcić jednemu z moich klientów. Samo wykształcenie tych procesów nie było celem, jednakże można wskazać pewne procesy, które, w mojej ocenie, będą na dłuższą metę niezbędne w świadomym budowaniu e-commerce w firmie.

Dobór partnerów i doradców


Co roku słyszy się, że mamy rok rosnącego handlu internetowego. W głowach wielu osób nie ma miejsca na to, że jeszcze wiele firm z handlu internetowego nie korzysta lub korzysta w bardzo ograniczonym zakresie. Wiele firm ogranicza się do posiadania wizytówek Google Maps lub prostych stron internetowych. Z czego to wynika? Wśród odpowiedzi najczęściej pojawiają się podobne stwierdzenia: • "jesteśmy za mali" • "czarna magia" • "próbowaliśmy, ale źle to wyszło" • "w naszej branży się to nie sprawdzi" E-commerce, jak każdy obszar rozwoju firmy, potrzebuje odpowiednich kompetencji. Z pewnością potrzebne są kompetencje sprzedażowe, ale trudno powiedzieć, czy będą one wystarczające w przypadku kogoś zajmującego się “nie internetową” formą sprzedaży. Prawdopodobnie sprzedaż internetowa w firmie mogłaby się udać w jakimś stopniu, gdyby trafiła faktycznie w ręce dyrektora sprzedaży lub innej osoby o kompetencjach sprzedażowych. Jednakże znacznie częściej ten obszar trafia w ręce lokalnego informatyka. Krzysiu ustawia nam sprzęt? Krzysiu umie zaktualizować telefon na naszej stronie? To pewnie sklep też zrobi! Działamy! Odpuśćmy jeśli tak to ma wyglądać. Naprawdę. Widziałem sklepy internetowe stawiane przez sieciowców, sprzętowców i właściwie przez każdą informatyczną grupę. Technicznie zwykle nie można zbyt wiele zarzucić. Sklep jest, działa.


Gdzie, w takim razie, jest problem?


Nie ma sprzedaży. Nie ma realizacji żadnej strategii. Nie ma celów. Został zmarnowany czas Krzysia i pewnie innych osób, które wystawiały ofertę, załatwiały umowy z płatnościami, kurierami, itp. Dochodzi tutaj do dodatkowej patologii, gdy Krzysiowi obrywa się za to, że sklep nie sprzedaje. Gdzieniegdzie Krzyś musi odbyć przyspieszony kurs obsługi Google Ads i ustawić reklamy. Jeżeli dochodzi do takich sytuacji, to znaczy, że gdzieś tam w strukturze firmy jest ktoś dostatecznie zmotywowany, aby tę sprzedaż online uruchomić. Jedynie źle dobrał partnerów i doradców.


Technologia i zbyt duże skupienie na niej


Wybór odpowiedniej technologii sprowadza się do wyboru silnika, czyli programu, na którym będzie działał e-commerce. Może to być również wybór marketplace, na którym firma będzie operować. Technologia to również potencjalne integracje lub automatyzacje, z których firma będzie korzystać w trakcie obsługi zamówień. Niestety, jak się okazuje, już na tym etapie można popełnić sporo błędów. Zwykle nie sprowadzają się one do astronomicznych sum, ale często powodują ogromne straty czasu. Znam przypadek, i nie jest on skrajnością, w którym firma zapłaciła za realizację sklepu 3000 zł netto i ta realizacja trwała ponad 2 lata. Gdy zapytałem, dlaczego tak długo, w odpowiedzi usłyszałem, że zostało zapłacone, więc musieli skończyć z firmą, która wzięła pieniądze… Firmy, które są początkujące w e-commerce, zwykle poświęcają zbyt wiele czasu na doborze silnika. Czy to będzie PrestaShop? A może WooCommerce? Może lepiej Shoper? Moim zdaniem, nie da się tego rozpatrywać w oderwaniu od ogólnych celów i strategii na najbliższe miesiące. Technologia wynika z celów, które chcemy zrealizować.


Koniec części 1.
W drugiej części omówię kompetencje związane ze strategią i wyznaczaniem celów, przebiegiem procesu obsługi zamówień oraz marketingiem i sprzedażą.


Druga część artykułu znajduje się tutaj.

Ta strona używa cookies celem umożliwienia rejestracji uczestników wydarzenia i obsługi procesów pokrewnych. Korzystając z tej strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Akceptuję